
Karolina Wysota
karolina.wysota
2 obserwujących 12 komentarze 893 artykuły 5 wideo
Dziennikarka Money.pl
Po 16 latach - jeśli gwiazdy ułożą się pomyślnie - doczekamy się nowej ustawy o kredycie konsumenckim. Rządowy projekt ma ujrzeć światło dzienne na przełomie listopada i grudnia, a w drugim kwartale 2027 r. trafić pod obrady rządu. O ile po drodze znów coś się nie wydarzy.
Jak to u nas, zgodnie ze starą świecką tradycją, bywa z wdrażaniem unijnych regulacji, jesteśmy spóźnieni. A skoro już się spóźniamy, to dlaczego nie dorzucić sobie kolejnej atrakcji i nie zostawić prac nad ustawą na rok wyborczy? Zwłaszcza nad taką, w której każdy przecinek może być wart miliony.
Materia jest wręcz wybuchowa. Po jednej stronie banki i firmy pożyczkowe, po drugiej - rosnące w siłę i kapitał firmy odszkodowawcze. Każdy będzie przeciągał linę w swoją stronę, ale wszyscy, rzecz jasna, w trosce o dobro konsumenta. Bo przecież o cóż innego mogłoby chodzić?
Pod ten szlachetny sztandar zapewne chętnie podłączą się również politycy. Trudno przecież o bardziej wdzięczny temat w kampanii niż obrona obywatela przed finansowymi gigantami.
Poprzedni projekt UOKiK, po blisko dwóch latach prac i niemałej awanturze, w maju trafił do kosza. Pisanie przepisów od nowa powierzono Ministerstwu Sprawiedliwości. Zegar tyka, interesy są sprzeczne, a wybory coraz bliżej.
Zapowiada się piękny spektakl... Jakieś typy, kto wyjdzie z niego zwycięsko, a kto zapłaci za bilety?
W punkt! Nieważne, kto rządzi - jeśli zwykłym ludziom żyje się źle, rozliczą tych, którzy są u władzy. Nawet największy sentyment przegrywa z prozą codziennego życia.
Wiem, Marta Bellon, że po nocach bacznie śledzisz to, co dzieje się w Stanach. Ale skoro za dnia wydajesz Moneya i masz świetny ogląd sytuacji w Polsce, chętnie przeczytałabym również Twoją opinię o naszym politycznym podwórku. Myślę, że czytelnicy też!
@Anonim Inwestorzy to sprytne dranie. Kierują się rachunkiem zysków i strat. Dopóki wszystko zgadza się w Excelu, Polska jest cacy, nawet jeśli rosną tu banany. Gdyby mogli na tych bananach zarobić, nawet nie próbowaliby zmieniać bananowego klimatu. Ale gdy manna się skończy, skończą się i inwestorzy. Dlatego to państwo musi dbać o klimat sprzyjający zdrowym inwestycjom.
Okładanie się maczugami w sporze o TK pokazało, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Zamiast przynieść koalicji polityczne punkty, konflikt może zjednoczyć opozycję, która pod względem narracji i widowiskowości lepiej wypadnie w oczach przeciętnego widza. A przecież na koniec dnia to właśnie o jego poparcie chodzi.
Zamiast więc podpalać NBP wzorem TK, przekalkulowano, że bezpieczniej będzie konflikt wygasić. Widowiskowe dojeżdżanie prezesa banku centralnego, okupione stratami wizerunkowymi i potencjalnymi problemami gospodarczymi, w roku wyborczym mogłoby się okazać politycznym samobójem. Tym bardziej że ugoda w sprawie nominatów nie przekreśla głosowania w Sejmie nad wnioskiem o postawienie prezesa Glapińskiego przed Trybunałem Stanu. Najwcześniej pod koniec listopada.
A na koniec jeszcze jedno: opinii publicznej sedno sporów o TK czy NBP specjalnie nie interesuje. Politycy mogą się okładać maczugami do woli. Problem zacznie się wtedy, gdy skutki tej bijatyki obywatele odczują we własnych portfelach.
Uwaga!!! Gdy fala pozwów o „darmowy kredyt” wzbiera, rząd zmienia reguły gry. Ma być uczciwiej. A jak będzie? Przekonamy się w praktyce.
Na stronie rządu właśnie opublikowano założenia do projektu ustawy o kredycie konsumenckim. Link: https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-kredycie-konsumenckim
Ministerstwo Sprawiedliwości, które pilotuje prace nad projektem, chce ograniczyć stosowanie pełnej sankcji kredytu darmowego za mniej poważne naruszenia. Proponuje, by odpowiedzialność banków zależała od wagi uchybienia.
Co to oznacza w praktyce? Bank, który popełni mniej istotny błąd w umowie, nie musi automatycznie tracić całego wynagrodzenia z kredytu. Sankcja ma być proporcjonalna do charakteru naruszenia.
Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. A te poznamy dopiero wtedy, gdy zobaczymy projekt ustawy.
Nowe przepisy mogą mieć istotne znaczenie zarówno dla przyszłych sporów sądowych, jak i modeli biznesowych banków, firm pożyczkowych oraz przedsiębiorstw skupujących roszczenia konsumentów.
Na podstawie samych założeń nie sposób jednak przesądzić, czy liczba pozwów spadnie ani czy banki rzeczywiście będą ponosić mniejszą odpowiedzialność.
Ale bardziej wtajemniczeni mogą już próbować wróżyć z fusów. Scena jest Wasza!
Przy okazji warto przypomnieć wcześniejszy projekt UOKiK-u, który w maju trafił do kosza. Historia zatoczyła koło czy tym razem rząd ma zupełnie inny pomysł?
@Gromit odpowiedzi na te pytania są tutaj: https://www.money.pl/banki/banki-zarabiaja-wiecej-a-zostaje-im-mniej-szykuje-sie-nowy-rekord-7340625416615936a.html
@Marta Niekoniecznie karta musiała zostać zeskanowana w bankomacie. Wystarczy zapłacić nią w internecie za jakąś usługę, np. za szalenie modnego ostatnio tarota. Jedna płatność może uruchomić serię kolejnych obciążeń rachunku. Bank może wykryć podejrzane transakcje i zablokować następne, wcześniej kontaktując się z klientem, by sprawdzić, czy nie padł ofiarą oszustwa. Jednym ze sposobów na zwiększenie bezpieczeństwa są wirtualne, jednorazowe karty płatnicze. Niektóre banki mają je już w swojej ofercie.
Jak to możliwe, że ktoś dał się omotać oszustowi i przekazał mu dane do logowania? Łatwo się z tego śmiać, dopóki nie przytrafi się to nam lub naszym bliskim. Wtedy przestaje być zabawnie, a zaczynają się poważne problemy. Finansowe konsekwencje oszustwa potrafią zrujnować ludziom życie.
Jest też druga strona medalu. Nie ma co się zżymać, gdy banki zaczną utrudniać nam codzienne korzystanie z ich usług. Przeniesienie na nie ciężaru odpowiedzialności oznacza stopniowe odchodzenie od bankowości „na jeden klik”. Bezpieczeństwo bywa bezkompromisowe.