
Marcin Lewicki
marcin.lewicki
0 obserwujących 11 komentarze 4497 artykuły 70 wideo
Dziennikarz o2.pl
@Dan jeżeli nie mam możliwości weryfikacji: wyrzucam.
Pełna zgoda z opinią. Ja w ogóle nie jestem zwolennikiem chodzenia dzieci po domach. Nie ze względu na Halloween (żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo spędzać wolny czas jak chce, w granicach prawa). Raczej ze względu na to, że kontakt z przypadkowymi, niekiedy niezrównoważonymi osobami może skończyć się tragicznie. Tak samo jest z cukierkami. Niestety, nie brakuje osób, które są po prostu chore z nienawiści i żyją krzywdą innych, podrzucając dzieciom gwoździe czy szpilki w cukierkach czy narkotyki. Dlatego apel do rodziców: jeżeli Wasze pociechy chcą już bardzo chodzić po domach - idźcie z nimi. Sprawdzajcie też "podarunki" od obcych. Tylko tak można uchronić dzieci przed chorymi ludźmi.
Przewożenie dziecka z prędkością 257 km/h i umożliwienie mu rejestrowania tego świadczy moim zdaniem o braku wyobraźni kierowcy. Brak wyobraźni wyklucza możliwość posiadania prawa jazdy. I to powinno zostać mu zabrane w trybie natychmiastowym. A tu? Nie ma żadnych konsekwencji. Uważam, że mężczyzna powinien odpowiedzieć za swój czyn. Narażał dziecko na utratę zdrowia i życia.
@Kriss Oczywiście, że taka powinna być kara. Ja uważam, że za jazdę 300 km/h i wypadek z trzema ofiarami powinno być dożywocie. Tylko istotą problemu jest prawo, które nie będzie podważane później w sądach wyższej instancji czy np. europejskich trybunałach sprawiedliwości. Prostota przepisu. A my mamy prawo robione "na kolanie", które później trudno egzekwować.
Już po wyroku dla Sebastiana M. 8 lat. Wiecie co mnie uderzyło najmocniej, będąc na sali sądowej?
Obrazki zakrywających usta i płaczących dziennikarzy. Patrzących po sobie policjantów. Zasmuconych pracowników cywilnych sądu. Słuchanie o tym, co zrobił M. było przerażające. Samo słuchanie! A co dopiero codzienne życie z taką stratą?
Ogromne współczucie dla rodzin ofiar. My wrócimy do domów, bliskich, dzieci. Otrząśniemy się z tej straty. Wam została modlitwa na cmentarzu. I mierzenie sie z tym, co zrobił Wam i Waszym bliskim Sebastian M.
To na pewno nie koniec tej sprawy. Wiele wątków wymaga wyjaśnienia. I jeszcze do nich wrócimy! Taka jest nasza rola, mediów.
Czy Waszym zdaniem szum medialny wokół sprawy Sebastiana M. zmienił postrzeganie piratów drogowych, a jazda w Polsce stała się bezpieczniejsza? Moim zdaniem - niestety nie. Widzę to za każdym razem, gdy jadę np. autostradą. Takich "Sebastianów" codziennie spotykam kilku.
Tymczasem pamiętajcie, że od rana redakcja o2.pl będzie na miejscu w Piotrkowie Trybunalskim, aby relacjonować ostatnią część głośnej sprawy.
Być może parlamentarzyści powinni zastanowić się nad zmianą przepisów, i "naruszenie nietykalności cielesnej" należy ścigać z urzędu. Do tego typu przestępstw dochodzi często, niekiedy ofiary nie chcą mieć "dodatkowych kłopotów" i wielu agresorów (nie tylko drogowych) zostaje bezkarnych.
Gdyby też od razu ścigano krewkiego kierowcę Porsche, szanse na ewentualną ucieczkę byłyby mniejsze. A teraz? Jeżeli to zagraniczne tablice z auta np. zakupionego w zagranicznym komisie, znalezienie awanturnika może być trudne.