
Marcin Lewicki
marcin.lewicki
1 obserwujący 12 komentarze 4510 artykuły 70 wideo
Dziennikarz o2.pl
Mam ogromny dysonans. Ten mężczyzna popełnił straszny czyn. Ale po przeczytaniu tekstu mam wrażenie, że sąd mylił się kategorycznie co do jednego, on szczerze żałuje. I spędzi wiele lat w więzieniu. Czy słusznie? Nie chcę oceniać. Wiem jedno, polskie prawo jest ułomne, skoro wyrażający skruchę kierowca autobusu dostaje 16 lat, a zimny i wyrachowany pirat drogowy - tylko 8.
Pełna zgoda z opinią. Ja w ogóle nie jestem zwolennikiem chodzenia dzieci po domach. Nie ze względu na Halloween (żyjemy w wolnym kraju, każdy ma prawo spędzać wolny czas jak chce, w granicach prawa). Raczej ze względu na to, że kontakt z przypadkowymi, niekiedy niezrównoważonymi osobami może skończyć się tragicznie. Tak samo jest z cukierkami. Niestety, nie brakuje osób, które są po prostu chore z nienawiści i żyją krzywdą innych, podrzucając dzieciom gwoździe czy szpilki w cukierkach czy narkotyki. Dlatego apel do rodziców: jeżeli Wasze pociechy chcą już bardzo chodzić po domach - idźcie z nimi. Sprawdzajcie też "podarunki" od obcych. Tylko tak można uchronić dzieci przed chorymi ludźmi.
Przewożenie dziecka z prędkością 257 km/h i umożliwienie mu rejestrowania tego świadczy moim zdaniem o braku wyobraźni kierowcy. Brak wyobraźni wyklucza możliwość posiadania prawa jazdy. I to powinno zostać mu zabrane w trybie natychmiastowym. A tu? Nie ma żadnych konsekwencji. Uważam, że mężczyzna powinien odpowiedzieć za swój czyn. Narażał dziecko na utratę zdrowia i życia.
@Kriss Oczywiście, że taka powinna być kara. Ja uważam, że za jazdę 300 km/h i wypadek z trzema ofiarami powinno być dożywocie. Tylko istotą problemu jest prawo, które nie będzie podważane później w sądach wyższej instancji czy np. europejskich trybunałach sprawiedliwości. Prostota przepisu. A my mamy prawo robione "na kolanie", które później trudno egzekwować.
Już po wyroku dla Sebastiana M. 8 lat. Wiecie co mnie uderzyło najmocniej, będąc na sali sądowej?
Obrazki zakrywających usta i płaczących dziennikarzy. Patrzących po sobie policjantów. Zasmuconych pracowników cywilnych sądu. Słuchanie o tym, co zrobił M. było przerażające. Samo słuchanie! A co dopiero codzienne życie z taką stratą?
Ogromne współczucie dla rodzin ofiar. My wrócimy do domów, bliskich, dzieci. Otrząśniemy się z tej straty. Wam została modlitwa na cmentarzu. I mierzenie sie z tym, co zrobił Wam i Waszym bliskim Sebastian M.
To na pewno nie koniec tej sprawy. Wiele wątków wymaga wyjaśnienia. I jeszcze do nich wrócimy! Taka jest nasza rola, mediów.
Czy Waszym zdaniem szum medialny wokół sprawy Sebastiana M. zmienił postrzeganie piratów drogowych, a jazda w Polsce stała się bezpieczniejsza? Moim zdaniem - niestety nie. Widzę to za każdym razem, gdy jadę np. autostradą. Takich "Sebastianów" codziennie spotykam kilku.
Tymczasem pamiętajcie, że od rana redakcja o2.pl będzie na miejscu w Piotrkowie Trybunalskim, aby relacjonować ostatnią część głośnej sprawy.
Być może parlamentarzyści powinni zastanowić się nad zmianą przepisów, i "naruszenie nietykalności cielesnej" należy ścigać z urzędu. Do tego typu przestępstw dochodzi często, niekiedy ofiary nie chcą mieć "dodatkowych kłopotów" i wielu agresorów (nie tylko drogowych) zostaje bezkarnych.
Gdyby też od razu ścigano krewkiego kierowcę Porsche, szanse na ewentualną ucieczkę byłyby mniejsze. A teraz? Jeżeli to zagraniczne tablice z auta np. zakupionego w zagranicznym komisie, znalezienie awanturnika może być trudne.