
Paweł Wilkowicz
p.wilkowicz
2 obserwujących 9 komentarze 33 artykuły 1 wideo
Redaktor Naczelny WP SportoweFakty
Wieczysta zwolniła w sobotę, Cracovia w niedzielę. Wiadomo - zaczęła się przerwa na kadrę, czas zwolnień. Wiadomo, Ekstraklasa się rozwija - tyle, że nie w dobieraniu trenerów. Poprzedni i obecny sezon to jakiś festiwal przestrzelonych decyzji, myślenia magicznego, braku konsekwencji, cierpliwości i wiary, że lepsze nie będzie wrogiem dobrego. Kto się tak naprawdę obronił w tym czasie, jeśli chodzi o zmiany awaryjne, podczas sezonów? Daniel Myśliwiec w Piaście. Marek Papszun w Legii. Aleksandar Vuković w Widzewie, ale jemu już podziękowali, co też wiele mówi. Ktoś jeszcze? Trochę mało jak na tyle żonglowania.
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/1283220/trzesienie-ziemi-w-ekstraklasie-kolejny-trener-stracil-prace
John Ziegler, nazywany ojcem sterydów anabolicznych, bywa też nazywany Oppenheimerem sportu. Sterydy anaboliczne rozlały się po sporcie z siłą potężnej eksplozji, a z nimi przedwczesne śmierci na zawał, uszkodzenia organów i wynaturzenia. Jeśli ktoś jest zwolennikiem legalizacji dopingu, niech przeczyta ten tekst. W sportach sylwetkowych doping czyni cuda - co do pozostałych sportów, zdania są nadal podzielone - i jest pokusą nie do odparcia. Ceną są śmierć i spustoszenie organizmu
https://sportowefakty.wp.pl/kulturystyka/1280405/ciemna-strona-kulturystyki-lekarz-mowi-o-tym-co-dzieje-sie-w-polskich-silowniach
POLKI MAJĄ AWANS! Ten mecz się dłużył, jakby trwał pół dnia. Pełno było w nim i zmarnowanych szans, i powrotów do gry, a w końcu po 3:2 i odrobieniu strat z pierwszego meczu z Belgijkami, po dwóch obronach Kingi Seweryn (absolutna bohaterka dwumeczu) w serii rzutów karnych Polki awansują do kolejnej rundy baraży o mundial. Zmieściła się w tym wieczorze i fantastyczna bramka Ewy Pajor i zmarnowany karny Ewy Pajor. I ostatnia akcja meczu, gdy po strzale Natalii Padilli Bidas piłka mogła minąć linię bramkową, ale zabrakło centymetrów, i decydujący karny wykorzystany na chłodno przez Padillę Bidas. Wielki mecz Seweryn, Pauliny Tomasiak, świetne kluczowe momenty Eweliny Kamczyk. Teraz Irlandia, mecze pod koniec listopada i na początku grudnia. Stawką już będzie albo awans do mundialu w Brazylii 2027, albo awans do intekontynentalnego turnieju barażowego o ten mundial w lutym 2027.
Jeśli ktoś jeszcze może uratować PZPN-owi tę jesień, to reprezentacja piłkarek. Jutro w Gdańsku arcyważny mecz, rewanż z Belgią w pierwszej rundzie baraży o mundial 2027 w Brazylii. Mundial 2027. W Brazylii. I Polki ciągle mają na ten turniej - pierwszy dla nich, w mistrzostwach Europy już zadebiutowały, w MŚ nie - szanse. Pierwszy mecz w Belgii był szalony, to że w rewanżu będą w ogóle emocje zawdzięczamy bramkarce Kindze Seweryn, która wpuściła tylko jednego gola, obroniła rzut karny. Z drugiej strony był niewykorzystany karny Ewy Pajor, ale 0:1 to i tak wynik, na który z przebiegu meczu Polki nie mogą narzekać.
Jeśli udałoby im się jutro na PGE Arenie - ona jest dla piłkarek tym, czym dla piłkarzy kadry Narodowy - odrobić straty i awansować, wtedy od mundialu będzie je dzielić jeszcze jedna przeszkoda: Irlandia. No, może dwie przeszkody. Bo jeśli po pokonaniu Irlandii (mecze w listopadzie i grudniu) Polki wśród ośmiu zwycięskich drużyn z baraży (startują w nich 32 zespoły i są dwie rundy) będą miały nagorszy bilans eliminacji, to będą o ostatnie możliwe miejsce w MŚ dla Europy walczyć w specjalnych barażach interkontynentalnych. Te baraże są zaplanowane na luty 2027.
Ale najpierw zajmijmy się Belgią. Bo już przejście tej przeszkody daje nam prawo, żeby się polską piłeczką jeszcze w tym roku trochę pocieszyć.
sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/1278840/ewa-pajor-z-nadzieja-przed-rewanzem-z-belgia-przygotowane-na-kazda-sytuacje
Niby październik, ale w kinie Muranów wczoraj był seans w plenerze. Dla wybranych: 1500 widzów, kordon policji, w całej okolicy niebiesko od świateł radiowozów. Już kilka godzin przed seansem helikoptery krążyły nad miastem, a potem przyjechał długo oczekiwany pociąg na Dworzec Gdański. Kibice Wisły Kraków, mimo że Legia Warszawa zamknęła przed nimi sektor gości, zasłaniając się różnymi pilnymi koniecznościami, i tak przyjechali. Zostali odeskortowani kawałek od Dworca Gdańskiego, do Parku Traugutta. Czyli na tyły stadionu Polonii Warszawa i przez miedzę do Varsovii, gdzie się wychował Robert Lewandowski. Na słupach od ogrodzenia rozwinęli białą płachtę, mecz puścili z projektora. Policja otoczyła ich pierścieniem, obstawiła wejścia do parku. Kibice Wisły obejrzeli mecz - porażkę 0:2, pełną sędziowskich kontrowersji na niekorzyść Wisły - i zostali odeskortowani z powrotem. Kto akurat był w pobliżu, dostał w jeden wieczór i trochę kina i teatr absurdu. Ukłony, Łączy nas Piłka.
sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/wideo/52049/tak-kibice-wisly-ogladali-mecz-w-warszawie-mamy-nagranie
Można mówić, że to już nie ten Novak Djoković, że późną jesienią po US Open tenis to nie to co do US Open, można jeszcze generalnie dużo mówić, a i tak to nie umniejszy sukcesu, który właśnie odniósł Hubert Hurkacz. Fantastycznie serwował, pięknie pracował przy siatce, przypilnował wszystkich przewag, wygrał w dwóch setach 6:4, 6:3. Jest w trzeciej rundzie ATP Masters 1000 w Szanghaju, zagra teraz z Yi Zhou lub Lorenzo Musettim, ale każda ta informacja przeminie. A to, że dopisał Djokovicia do listy tych, z którymi wygrał w karierze - nie przeminie. Miał tam już Rogera Federera, miał Rafaela Nadala, a teraz dodał Djokovicia. Pierwszy raz, w dziewiątym pojedynku z Serbem. Bezcenne. Może los wreszcie oddaje Hubertowi to, co zabrał na tak długo kontuzją w sezonie olimpijskim. Hurkacz nie bał się zejścia na poziom challengerów, żeby odbudować pewność siebie, zdecydował się na zmianę trenera, rozstał sie z wieloletnimi współpracownikami, żeby jeszcze znaleźć w swojej grze coś, co może funkcjonować lepiej. miał już w tym sezonie momenty pięknej gry, miał udany Wimbledon, choć też z niedosytem, ale dopiero późną jesienią przyszły serie zwycięstw. Finał w Chengdu, półfinał w Pekinie, a teraz wielkie zwycięstw w Szanghaju, gdzie Hubert wraca po trzech latach przerwy i tamten poprzedni start skończył zdobyciem tytułu. https://sportowefakty.wp.pl/tenis/1278287/legenda-na-deskach-wielkie-zwyciestwo-huberta-hurkacza
Dziś w Berlinie spotkali się na naradę prezesi i sekretarze 55 federacji tworzących UEFA, żeby posiedzieć przy niczym i naradzić się, jak wygrać wojnę z Giannim Infantino. Za miesiąć mija termin zgłaszania kandydatów w wyborach szefa FIFA, a Europa nie znalazła jeszcze kandydata, który miałby szansę wygrać. Być może z prostego powodu: że taki kandydat nie istnieje. Gdyby UEFA miała moc wygrywania głosowań w FIFA, toby w ogóle nie powstała. Europejskie federacje założyły UEFA w 1954 roku właśnie dlatego, że zaczęły tracić władzę nad FIFA. Nawet jeśli prezes był z Europy, to dzięki temu, że uwiódł inne kontynenty. Tak jak obecnie Gianni Infantino. Więc Europa sobie poradzi i bez tej władzy przez następne lata. Dla niej najważniejsze było, żeby przekonać do zmiany zdania swojego prezesa, Aleksandra Ceferina. Szef UEFA zapowiedział parę miesięcy temu, że nie będzie się ubiegał o reelekcję. Ale najpierw o zmianę zdania błagały go tydzień temu w Kopenhadze najpotężniejsze kluby Europy i ich przywódca Nasser Al-Khelaifi (szef PSG), a teraz powtórzyli to prezesi federacji. Ceferin nie dał się dłużej prosić. Jest wojna, nie czas na zmianę wodza. Wybory w kwietniu 2027, miesiąc po tych w FIFA. https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/1278193/zarzekal-sie-ale-zmienil-zdanie-aleksander-ceferin-oglosil-swoja-decyzje